Feeds:
Posty
Komentarze

Jak przygotować placebo zastępujące stek w doświadczeniach z grupą kontrolną?

[N]auka odkryła wreszcie spożywczy odpowiednik Hitlera – czysty, biały i śmiertelnie niebezpieczny.

Podobnie jak w przypadku religii, podejście ludzi do jedzenia odznacza się odpornością na argumenty […].

Osiemnastowieczny społeczny reformator Jonas Hanway uważał herbatę za „przyczynę wielu dolegliwości”. Jego zdaniem nowy napój miał tendencję do wzbudzania „dziwacznych pragnień i złych nawyków, w których natura nie ma udziału” […].

Szarlotka to uzależniająca i nasączona trucizną śmiertelna pułapka. W naszych spiżarniach czają się demony, które mogą wyrządzić nam krzywdę. Restauracje zamieniają się w niebezpieczne pola minowe […].

Ale ludzie chcą wiedzieć, co jeść, a pragnienie oczyszczenia i ocalenia przed chorobami i śmiercią sprawia, ze staramy się odkryć prawa, które wykraczają ponad to, co dają nam odkrycia naukowe. Są to zasady oparte na mitach – o bezdusznych korporacjach, szlachetnych dzikusach i raju minionym – i są rozgłaszane przez ewangelistów.

[S]pożycie sera per capita w latach 2000-2009 niemal dokładnie koreluje z „liczbą ludzi, którzy zmarli przez uduszenie wskutek zaplątania się w pościel”.

gluten

Co roku co innego nam szkodzi, co innego jest zdrowe. Ba, zdrowe mogą być rzeczy, które dotąd nam szkodziły! (Tylko szpinak dzielnie się trzyma, mimo że nie zawiera tyle żelaza, ile powinien). Pierwszy pożytek z lektury książki Alana Levinovitza będzie taki, że dowiemy się, dlaczego tak jest.

Autor z zawodu jest religioznawcą. Swój warsztat badacza mitów wykorzystał do zbadania mitów żywieniowych, w tym popularnych publikacji dotyczących modnych diet. Nie wiadomo, co w przyszłym roku będzie zdrowe, niemniej potraktowawszy książkę Levinovitza jako podręcznik i Ty możesz być autorem bestsellerowej książki o Zupełnie Nowej Diecie. Może przed nami rok rewelacyjnej Diety Krówkowej ™ ???


*Alan Levinovitz: Glutenowe kłamstwo i inne mity o tym, co jemy. Tł. Radosław Madejski, Wojciech Górnaś. Warszawa : Burda Książki, 2016, s. 30, 116, 122, 127-128, 164-165, 218, 133


PS. [F]fizjologiczne skutki działania syropu kukurydzianego o wysokiej zawartości fruktozy są w zasadzie takie same jak w przypadku miodu. (https://www.sciencebasedmedicine.org/high-fructose-corn-syrup/)

Makaron bezmakaronowy

Być może węgorz z drobiu (w opakowaniu zastępczym) był sporym osiągnięciem myśli dietetycznej, ale makaron bez wszystkiego, co zwykle bywa w makaronie, też zasługuje na uwagę.

Co ciekawe, gdyby nie informacja na opakowaniu, nie poznałbym, że jem makaron o zawartości makaronu 0,00 %.

Z informacji praktycznych: makaron bezmakaronowy ma więcej kalorii niż np. makaron pełnoziarnisty Lubelli i sporo więcej niż makaron razowy orkiszowy.

… in pace

Bez tytułu

IMG_1977
Aż się boję pomyśleć, co to będzie, kiedy firma od Biblii zaskoczy nas swoją jeszcze wspanialszą ofertą.

Intymność kawy

Knausgard: Moja walka. 2

Tak więc każdego popołudnia spędzałem godzinę w pobliskiej kawiarni, czytając i paląc. Nigdy nie chodziłem do tej samej kawiarni więcej niż pięć, sześć razy z rzędu, bo wtedy zaczynano mnie traktować jak stałego bywalca. to znaczy witano się ze mną, kiedy przychodziłem, i usiłowano zaimponować mi wiedzą o moich preferencjach, często dorzucając życzliwy komentarz na temat jakiegoś zjawiska, o którym wszyscy danego dnia mówili. Dla mnie jednak sens mieszkania w dużym mieście polegał na tym, że mogłem w nim być całkowicie sam, a jednocześnie z każdej strony otoczony ludźmi. Twarzy tych wszystkich ludzi  n i g d y  wcześniej nie widziałem! Niekończący się strumień nowych twarzy, pławienie się w nim – właśnie to było dla mnie największa przyjemnością w wielkim mieście. Metro z rojem typów i charakterów. Place. Deptaki. Kawiarnie. Wielkie centra handlowe. Dystans, dystans, nigdy nie miałem go dość. Kiedy więc „barista” zaczynał mnie witać z uśmiechem i nie tylko podawać mi filiżankę kawy, zanim zdążyłem o nią poprosić, lecz również proponować gratisowego croissanta, wiedziałem, że już najwyższa pora, by się z takim miejscem pożegnać.

Prawem człowieka prawo do wypicia kawy w samotności z widokiem na ludzi . Jestem za.


*Karl Ove Knausgård: Moja walka : powieść. 2 / z norw. przeł Iwona Zimnicka. – Wydawnictwo Literackie 2015. – S. 114-115


Nowy Tajny Detektyw - fragment

W roku 1934 warszawianka Julia Meyerowa pod nieobecność męża zorganizowała dla siebie i dwóch przyjaciółek-mężatek orgię z trzema młodymi ułanami. Nad ranem rozległ się huk: porucznik Stanisław Uchnast strzelił sobie w pierś. Wyszeptał tylko: Ostatni rozkaz i skonał. Jego kochanka, rotmistrzowa Okulicz-Rozarynowa, wyznała, że zmusiła go do tego hipnozą. Później wycofała zeznania i, jeśli nie liczyć paru rozwodów, sprawa rozeszła się po kościach.

Choć śmierć Uchnasta zdaje się być zupełnie niepowiązana z serią samobójstw w kołach okultystycznych, prasa zrobiła swoje i w „Tajnym Detektywie” zaczęto budować legendę diabolicznego doktora Bruze [Bruzego? –Cz.]. […] Afera […] służyła, jak się zdaje, rozdmuchiwaniu społecznej paniki i przeprowadzeniu rewizji u szeregu istotnych postaci zajmujących się okultyzmem. O samym dr. Bruze, skórze zdartej z dr. Mabuse z filmu Fritza Langa, słuch wszelki zaginął i pewne przesłanki wskazują, że został on od początku do końca wymyślony (być może w porozumieniu z policją i kontrwywiadem).

Co nie znaczy, że porucznik Uchnast się nie zastrzelił. Ale cóż, mógł porucznik Czartogromski z miłości strzelać w łeb, mógł sobie i Uchnast w pierś z miłości strzelić. *

Swego czasu gościł tu (klik) temat Portugalczyka Osculatiego w aspekcie historycznym właśnie. To i owo (niewiele) udało się ustalić. Teraz, dzięki Jackowi Dehnelowi, możemy ustalić pewne okoliczności, które – być może – towarzyszyły smutnie zakończonej karierze porucznika Czartogromskiego. Czartogromski kontekst wywołał sam Jacek Dehnel, pozostało mi tylko przepisać stosowny akapit z jego najnowszej (albo już nie najnowszej, ostatnio trudno nadążyć za publikacjami pisarza) książki*.

Nowy Tajny DetektywPublikacja w połowie składa się z reprodukcji z „Tajnego Detektywa” – magazynu wydawanego w Krakowie w latach 1931-1935. Oprócz powyższego przyczynku do czartogromskologii można w niej znaleźć sporo innych przyczynków do innych dziedzin, w tym fragmenty dla nieprzejednanych miłośników „tradycyjnego modelu rodziny” i twierdzących, że kiedyś to było lepiej i moralniej.

Trudno powiedzieć, czy okres międzywojenny był bardziej „moralny”, czy bardziej „rozwiązły” niż poprzedni, ale – jak zawsze – narzekano na kompletne i bezprecedensowe zdziczenie obyczajów. […] Zmieniał się model korzystania z seksu, kobiety robiły się bardziej wyzwolone. Nie tylko odsłoniły kostki i kolana, ale zaczęły, o zgrozo, wyrażać własne potrzeby erotyczne, zamiast czekać na swojego sułtana jako te odaliski na obrazach Żmurki. Model XIX-wieczny (święte i nierozerwalne więzy sakramentalne plus sieć burdeli dla panów, a dla pań – modlitewniki, cierpienie w milczeniu i przymykanie oczu „dla dobra rodziny”) powoli odchodził wprawdzie do lamusa, a prostytucja, oczywiście, nadal była ogromnym problemem społecznym. [..]**

Kto by chciał nabyć „Nowego Tajnego Detektywa” przez Internet, niech jednak uważa i najpierw pomierzy półki w domowej biblioteczce. Publikacja liczy co prawda stron tylko 62, ale mierzy sobie 41 cm, czyli nawet o centymetr więcej niż oryginał! To na normalnych półkach nijak się nie mieści. Moda na tak duże książki pojawiła się ostatnio wśród wydawców książek dla dzieci, ale jako wyposażenie pokoju dziecięcego „Detektyw” zdecydowanie nie nadaje się.


*Nowy Tajny Detektyw : Ilustrowany Tygodnik Kryminalno-Sądowy / tekst Jacek Dehnel ; wybór Barbara Klicka, Jacek Dehnel. – Warszawa : Fundacja Picture Doc : Narodowe Centrum Kultury, [2015]. – *S. 31, 32,**36


Tajny Detektyw również:
na blogu Jacka Dehnela tajnydetektyw.blogspot.com
w Mazowieckiej Bibliotece Cyfrowej

 

Osobiście niechętnie zwisam nad przepaścią, ale jeśli mam jakąś zaletę, to chyba tę, że nie dziwię się ludziom, którzy zwisają1.

 

Postać historyczna rzadko kiedy jako niemowlę ledwie od piersi odstawione potrafi zginać wierzchołki drzew do ziemi, a w późniejszych latach nie bardzo jej wypada rozmawiać z własnym koniem. Nie mówiąc już o prosto- i wielkoduszności, które to cechy pojawiają się u postaci historycznych tylko od czasu do czasu.2

 

Skoro wojna jest kosztowna, musi być także opłacalna. […] Głowa rycerza, póki mu jej ktoś nie rozwalił, zajęta była rachunkami.3

lektury*Wisława Szymborska: Wszystkie lektury nadobowiązkowe / [red. Artur Czesak]. Znak, 2015. Powyższe cytaty napisane przy okazji książek:
1. Wawrzyniec Żuławski: Sygnały ze skalnych ścian. (s. 46)
2. Dawid z Sasunu, epos staro armeński (s. 48)
3. Pieśń o Cydzie (s. 147)

A ogółem stron jest 848, stosownych cytatów co najmniej tyle samo, ale nie będę przecież przepisywał całej książki.