Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Wrzesień 2007

Deklamatoryka uczy języka giestowego, który się z rozmaitych min, mig i giestów składa. […]

Przy uczuciu własnej wartości

głos staje się mocnym , żywym, głowa się podnosi, całe ciało okazuje moc i wielkość, mina jest poważna i uśmiechająca się, spojrzenie oznacza zawsze, iż mało sobie innych ważymy.

Zapewniamy uroczyście

głosem mocnym, rękę położywszy na piersiach, podniósłszy wzrok do nieba.; jeśli zapewnienie jest uroczyste, okazuje się przytem wesoła niewinność, mina jest spokojnie uśmiechająca; jeśli zaś tego jest przyczyną głęboko uczuta dolegliwość, wtedy oko się smuci.

Wymagamy czego jako prawo

głosem mocnym, silną, dzielną, czasem przeplatywaną wolnym tonem, czasem podnoszącą się też mową, z poważnym giestem, podczas którego iskrzy się w oczach silny afekt, który się jeszcze ukrywa i gniew podnosi się na czoło, a potem znika.*

Z tym wykładem deklamatoryki to chyba troszkę się spóźniłem, bo powszechnie znany: co włączę telewizor,to ktoś głosem mocnym przemawia i w oczach iskrzy mu się silny afekt, a to znów czyjeś ciało moc okazuje i wielkość. Tylko z wesołą niewinnością jakoś nie wychodzi, na co uwagę potencjalnym mówcom zwracam.

*Tomasz Szumski: Dokładna nauka języka i stylu polskiego.Poznań, 1809. Cyt. za: Julian Tuwim: Cicer cum caule, czyli groch z kapustą.Seria III. Warszawa 1963, s. 23.


Reklamy

Read Full Post »

„O Trubadurze nie mogę niestety nic bliższego powiedzieć, bo chociaż sam występowałem w tej operze wiele razy, to jednak do dziś nie wiem dobrze, o co tam chodzi”… Takie wyznanie złożył w swoich pamiętnikach słynny tenor wiedeński, Leo Slezak. O, jakże ciężki kamień spadami z serca! Więc to nie tylko ja, na widowni, nie zawsze umiem się połapać, kto przeciw komu śpiewa, kto i dlaczego przebrał się za służącego, który okazuje się nagle krwistą i piersistą dziewicą, i czemu taka dobrze odżywiona dziewica mdleje na widok drugiej, znacznie starszej dziewicy, nazywając ją swoją najdroższą,nareszcie odzyskaną córuchną. Więc to nie tylko ja, ale i oni na scenie też nie wiedzą, co się dzieje!

Okazuje się, że przewodniki operowe, takie jak Józefa Kańskiego, są potrzebne po obu stronach rampy. [..] Przeczytałam natomiast wszystkie spisy osób występujących, podawane wraz z rodzajem głosu.

Twarda polityka personalna panuje w operowym świecie. Stosunki rodzinne obwarowano są przepisami równie nienaruszalnymi jak u plemion pierwotnych. Sopran powinien być córką basa, żoną barytona, kochanką tenora. Tenorowi nie wolno spłodzić altu ani obcować cieleśnie z kontraltem. Kochanek baryton to rzadkość, i lepiej będzie, jeśli rozejrzy się za jakimś mezzosopranem. Z kolei mezzosoprany niech będą ostrożne z tenorami — los skazuje je najczęściej na rolę „tych drugich” albo na jeszcze smutniejszą pozycję przyjaciółek sopranów. Jedyna w dziejach opery kobieta z brodą (patrz Strawińskiego Żywot rozpustnikaśpiewa mezzosopranem i naturalnie szczęścia nie zaznaje. Basami, oprócz ojców,śpiewają z reguły kardynałowie, moce piekielne, funkcjonariusze więziennictwa oraz jeden dyrektor szpitala dla obłąkanych.

Spostrzeżenia powyższe nie prowadzą do żadnego wniosku. Szanuję operę, która nie jest rzeczywistym życiem,i szanuję życie, które jest czasem istną operą.”*

Tak, przyznaję, cytowanie Wisławy Szymborskiej nie jest specjalnie oryginalne. Ale jak tu się nie podzielić takim smacznym cytatem, no jak? Cytat  przypomniał mi się, kiedy słuchałem w radiu audycji o 50-leciu Studia Eksperymentalnego  Polskiego Radia, którą to audycję przyozdobiono bardzo eksperymentalnym, wokalnym wykonaniem wiersza  „Niektórzy lubią poezję”.  Lubią, ale jednak czytać.

*Wisława Szymborska: Lektury nadobowiązkowe. – Kraków, 1973. – S. 94-95 (recenzja „Przewodnika operowego „Józefa Kańskiego, wyd. 2, Kraków 1968)

 

Read Full Post »

Złośliwe oprogramowanie firmy Mircrosoft…. ? Czyżby Windows składał czasami samokrytykę?

Read Full Post »

O tkich erszach

Miron Białoszewski

Wyglądanie

przez pręty

 

            ebo

            ężyc*

 

Tomasz Majeran

„Rozwód”

tylko kurwa

nie pralkę**

 

Lubię krótkie wiersze. I to niekoniecznie te, które aforyzmem, złotą myślą się stają. Żeby dalej nie tłumaczyć, wybrałem dwa przykłady.

1) Białoszewski – możliwy jest opis bez słów? Prawie, bo tu mamy dwie połówki, a wiersz jak najbardziej opisowy. Co widzieliśmy, gdy dziećmi będąc nocą patrzyliśmy przez pręty ogrodzenia? Ograniczony ramką z prętów kawałek nieba i kawałek księżyca. Czyli dokładnie jak w wierszu.

2) Drugi poeta napisał fraszkę. I tylko pominął to, co i tak wiemy (albo czego się domyślamy), zapisując moment, w którym podmiot liryczny(opanowałem terminologię, co?) przekonał się, że tak łatwo to nie pójdzie.

Krótkie wiersze mają wiele zalet. Choćby tę, że łatwo się ich nauczyć na pamięć. Toteż temat pewnie powróci.

 

* Miron Białoszewski: Odczepić się. – Warszawa, 1978. – S.59

**Red. Pismo literackie. Nr 2 (3) , sierpień 2007, s. 107(jeden z trzech „Rozwodów” tam pomieszczonych)

 

 

Read Full Post »

Dzisiaj wypis z prozy życia, które w tym przypadku trzeba jednak dookreślić jako doczesne (w odróżnieniu od pozostałego). Pozostaje pytanie, co zrobić, kiedy firma działająca na styku doczesnego z pozostałym proponuje:

proza2a

Nasz rozwój – tak czy siak – przebiega w kierunku wskazanym przez firmę. Ale jakoś mi z tego powodu niezbyt wesoło i nie pociesza mnie fakt, że ostatecznie przecież trafię na gotowe!

proza2b

 

Read Full Post »

[…] Moja analiza setek przypadków niekompetencji zawodowej doprowadziła mnie do sformułowania Zasady Petera:

W hierarchii każdy pracownik stara się wznieść na swój szczebel niekompetencji. […]

Moja zasada jest kluczem do zrozumienia wszelkich systemów hierarchii, a zatem do zrozumienia całej struktury naszej cywilizacji. […]

Tak więc zakładając, że będzie dość czasu i wystarczająca ilość stanowisk w hierarchii, każdy pracownik awansuje na swój szczebel niekompetencji i na nim pozostanie. Wniosek Petera jest następujący:

Z biegiem czasu każde stanowisko zostanie objęte przez pracownika, który nie ma kompetencji do wykonywania swych obowiązków.

Któż zatem pracuje?

Trudno byłoby oczywiście znaleźć system, w którym każdy pracownik osiągnął już swój szczebel niekompetencji. W większości uczyniono coś, aby utrzymać rzekome cele, dla których hierarchia w ogóle istnieje

Pracę zaś wykonują ci, którzy nie osiągnęli jeszcze swego szczebla niekompetencji.*

 

Cóż można dodać? Mnie wydaje się, że Zasada Petera w połączeniu z Prawem Murphy’ego składa się na tak poszukiwaną Teorię Wszystkiego.

 

*Laurence J. Peter, Raymond Hull: Zasada Petera : dlaczego wszystko idzie na opak / przeł. z ang. Juliusz Kydryński. – Wyd. 2. – Warszawa, 1975. –S. 20-21

Read Full Post »

Podziwiając ostatnio coraz szczodrzej podawaną kiełbasę wyborczą, pomyślałem sobie, że trzeba przypomnieć, że kiedyś wybory się skończą…

zlotex

 

…. i zostanie nam tylko kiełbasa budżetowa.

 

Read Full Post »

Older Posts »