Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Listopad 2007

Z Wiednia przychodziły wówczas katalogi różnych firm, między nimi firma POHL-Zauber und Juxartikel przysłała swój katalog bogato ilustrowany. Z tego katalogu Lilka wybierała różne „czarodziejskie” przedmioty, takie jak pudełko do zapałek, które wybuchało w ręku, rogaliki z masy papierowej łudząco przypominające świeże pieczywo (znakomite do łamania zębów), sztuczne psie gówienko, które się kładło na dywanie, i tym podobne „cacka”. […]

Paczka przychodziła za tydzień […].*

 

Wówczas, czyli przed I wojną światową, w Krakowie. W tydzień – bez internetu i przesyłek priorytetowych paczka z Wiednia trafiała na Kossak-Platz. Cytat dedykuję oczekującym na przesyłki zamówione w sklepach internetowych, czyli nam wszystkim. Zbliża się grudzień – miesiąc spóźnionych przesyłek.

 

*Magdalena Samozwaniec: Maria i Magdalena. Wyd. 2. – Kraków 1956, s. 53

Read Full Post »

MAGISTRATU każdego naywieksze DEDECUS <Zakała> TYRAN Rządca, który in privatum commodum <na prywatę> wszystkie kieruie interessa: częstą wznieca Woynę na utrzymanie siebie na Urzędach, a Podddaństwa pod swemi rządami. Daną sobie licencyą, na wszystko mniemaią cum datio imperio <po daniu władzy>; zawsze się boią, nikomu nie wierzący, wszystkich szepty za swoie poczynaią censury, według Wiersza:

            Conscius ipse sibi, se putat omnia dici.

            <Poczuwający się do winy myśli, że wszędzie o nim mówią>. […]

Utrzymuia się Oni przez rozsadzenie Szpiegów: którzy naymnieysze Poddaństwa penetruią zamysły y akcyę; przez zakazanie Schadzek i rad dla uniknienia wszelkich konspiracyi, która bez Schadzek bydź nie może; poprzez ustawiczne kłócenie y czynienie kolizyi między Obywatelami; aby się prywatnemi zabawiając niechęciami, nad Tyrannami nie myśleli […]” *

 

Aktualność encyklopedii Chmielowskiego w wielu miejscach zaskakująca. A już na pewno w odniesieniu do paru magistratów, które mam na myśli.

 

*Benedykt Chmielowski: Nowe Ateny albo Akademia wszelkiej sciencyi pełna […] / wybór i oprac. Tekstu Maria i Jan Józef Lipscy. – Kraków, 1966. – S. 521-523

Read Full Post »

Przegra wszystko: nożyce i papier i kamień.
Coś gwiazdami obraca – lecz nie jest to czułość*

Jacek Dehnel: Big splash [fragment]. W: Brzytwa okamgnienia. Wrocław 2007, s. 35

Read Full Post »

Paszczak obudził się powoli i gdy tylko stwierdził, że jest sobą, zapragnął być kimś innym, kimś, kogo nie znał. Czuł się jeszcze bardziej zmęczony niż wtedy, kiedy kładł się spać, a tu tymczasem nastał już nowy dzień, który będzie trwał do wieczora, a potem przyjdzie następny i jeszcze następny, i ten znów będzie taki sam, jak wszystkie dni w życiu Paszczaka. *

 

W poniedziałkowe (zwłaszcza listopadowe) poranki miewam dojmujące uczucie, że jestem bardzo bliskim krewnym tego Paszczaka.

 

*Tove Jansson: Dolina Muminków w listopadzie. Przeł. Teresa Chłapowska. Warszawa 1980, s. 32 (Lektura obowiązkowa na ten miesiąc!!!)

Read Full Post »

Gospodyni prowadzi nowych gości do stolika, przy którym nad rozłożoną mapą siedzi Adolf Hitler w mundurze. Obok niego siedzą Himmler i Ribbentrop, pierwszy w mundurze, drugi we fraku, z Krzyżem Żelaznym na piersi.

Hitler [JOHN]: A Topry dzen.

Gospodyni: Widzę, że planuje pan jakąś małą wycieczkę, panie Hilter?

Hitler: Ja! Ja! Szykujemy maly… (do kolegów ) Was ist rückweise bewegen?

Ribbentrop (GRAHAM): Wędrować

Himmler (MICHAEL): Wędrówka

Hitler: Tak. Szykujemy maly wedróffka do Bideford.

Johnson (pochylając się nad mapą): A, więc w takim razie musicie poszukać trasy A39. Nie, nie, Macie złą mapę. To okolice Stalingradu, a nie Ilfracombe i Barnstaple.

Hitler: Cha, cha, cha! Hei… (poprawia się) Reginald, pomyliłesz mapy, ty głupi zgrany w krykieta angielski baranie.

Himmler: Przepraszam, mein Führer… (Hitler daje mu klapsa w ramię) mein Dickie, staruszku.

Gospodyni: Macie szczęście, ze pan Johnson zwrócił wam na to uwag ę. Nie sądzę, byście się dobrze bawili w Stalingradzie. (siedzący przy stole nie rozumieją dowcipu) Mówię, że w Stalingradzie raczej byście się dobrze nie bawili. Cha, cha, cha!

Hitler (przez zaciśnięte zęby) W Stalingradzie nie byłoby wesoło.

Gospodyni: Przepraszam, zapomniałam panów przedstawić. To jest Ron… Ron Vibbentrop.

Johnson (filuternie): A nie Von Ribbentrop? Cha, cha!

Ribbentrop (zrywa się z przerażeniem na równe nogi, ale po chwili się reflektuje): Nein! Nein! Nein!!! O… cha, cha, cha! To całkiem inny facet. […]

Gospodyni: To dzień wyborów uzupełniających w północnym Minhead. Pan Hilter kandyduje z ramienia Partii Narodowych Bocjalistów. Ma wspaniałą wizję rozwoju Minehad.

Johnson: Jaką?

Gospodyni: Najpierw planuje zająć Polskę.[…]

Przebitka na front obskurnej włoskiej knajpki. Na wejściem szyld: „Oś, specjalność: kuchnia włoska”. Przy drzwiach stoi z młotkiem w ręce osobnik łudząco podobny do Mussoliniego. Obok tablica z napisem „Oddaj głos na Hiltera”. […] Hilter przemawia z balkonu udekorowanego czerwonym suknem ze swastyką. Obok stoi Himmer.

Hitler: Über Alles! Die Eltern im Mittelalter und die Jungen, alles muss mit dem Mittelschmerz gestoppen sein! (Himmler bije mu brawo) Ja… nie jestem raszysztą! Ale… und … to jest wielkie „ale” […] My… z Narodowej Partii Bocjalistycznej… wierzymy, ze überleben must bestammen sein mit podsztempny Armstrong-Jones! (oklaski Himmlera) […]

Reporter [JOHN] (zza kadru): Co pan sądzi o programie pana Hiltera?

Wieśniak [GRAHAM]: Nie bardzo mi się widzą te jego bobozy boncentracyjne.

Pieprzniczka [ERIC]: Podałam mu dziecko do pocałowania, a on je ugryzł! W główkę!*

 

Polskie reakcje na film Daniego Levy’ego „Adolf H. – Ja wam pokażę” dziwnie podobne są do reakcji na cytat z blotki Drzewomarmeladaskrzynka z kiwipołyskiem . Teraz, gdy Hitler staje się postacią historyczna równie odległą w czasie, jak Hun Attyla, pojawiły się, i to w Polsce, głosy, że to nie temat do żartów. Wspomniany Attyla – owszem. Kardynał Richelieu – owszem. Święta Inkwizycja (nikt się nie spodziewa hiszpańskiej inkwizycji) – jak najbardziej. Hitler – nie. Warum denn?

Ryszard Marek Groński w felietonie „Potęga niesmaku” (Polityka, nr 45) zauważa jednak: „Plebejskie poczucie humoru, szarża obniżająca rangę artystyczną – jakie to ma znaczenie, gdy ośmieszony musi nieodwołalnie zniknąć ze sceny”.

W ramach ośmieszania załączam cytat* z Monty Pythona. Sprzed niemal 40 lat!

 

*Latający Cyrk Monty Pythona. Tł Elżbieta Gałązka-Salamon. T.1. Warszawa 2004 s.158-161. –  Fragment 12. odcinka programu nagranego w 1969 r.

 

Read Full Post »

HITLER:

(chodzi szybko po schronie; czasem przystaje ni w pięć, ni w dziewięć i zamyśla się)

EWA BRAUN

(siedzi na skrzynce od marmolady; patrzy w Publiczność):

[…] Adolf, czy chcesz, żebym ci się oddała na tej drzewomarmeladaskrzynce? Po raz ostatni? […]

Adolf, Adi, na tej marmeladaskrzynce przy mnie siądź.*

 

Estradowy drobiazg autorstwa Gałczyńskiego pochodzi z 1947 r. Ciekawe, czy współczesną publiczność, obcującą na co dzień z kiwipołyskiem i podobnymi konstrukcjami w języku polskawym, jeszcze śmieszy drzewomarmeladaskrzynka?

 

*Konstanty Ildefons Gałczyński: Ewa Braun i Hitler. W: Dzieła.. T.3 : Próby teatralne. Warszawa 1979, s. 221

 

Read Full Post »

Klaudiusz zakończył rozmowę z Hamletem, oświadczając otwarcie – choć inni ludzie od lat zachowywali w tej materii powściągliwość – że nie życzy sobie, by książę powrócił znów do Wittenbergi.

– Byłby to bez wątpienia postępek wbrew naszej woli. – Przez chwile Klaudiusz napawał się władczym tonem swoich słów, ale złagodził je, prosząc niewzruszonego bratanka, żeby się jednak ugiął i pozostał z nimi w Elsynorze. – Będziesz radością i pociechą naszych oczu, najważniejszym z dworzan, naszym bratankiem i synem.

Gertruda odegrała swoją rolę, dodając:

– Nie pozwól, Hamlecie, by modły twej matki poszły na marne. Błagam cię, zostań z nami. Nie jedź do Wittenbergi.

Uwięziony pomiędzy bliźniaczymi deklaracjami miłości, książę z nachmurzonym czołem uważnie przypatrywał się promieniejącym kagankom twarzy tych dwojga podstarzałych ludzi, utuczonych zadowoleniem, zdrowiem i nieustającym apetytem. Hamlet obiecał, żeby odsunąć od siebie przeciągłe spojrzenia królewskiej pary, wyrażające ich połączone prośby:

– Będę wam posłuszny, jak tylko umiem najlepiej.

– Doprawdy, oto pełna miłości i słuszna odpowiedź! – zawołał Klaudiusz, uradowany tym gwałtownym ustępstwem. A więc mają go. Już należy do nich. Królewska wyobraźnia wybiegła naprzód, ku wspólnym audiencjom, na których udziela przybranemu synowi rozmaitych wskazówek i wdaje się z nim w ożywioną szermierkę słowną, jako że na zamku jedynie książę dorównuje mu przecież inteligencją. Klaudiusz pomyślał jeszcze, że zaufanie, jakie okaże Hamletowi w tej rodzinnej relacji, zaskarbi mu także serce matki chłopaka, która odnalazła znów uczucie dla syna.

Nastała era Klaudiusza, która złotymi zgłoskami zapisze się w duńskich annałach. Jeśli nie będzie za często oddawał się hulankom, utrzyma tron co najmniej przez dziesięć lat. Hamlet miałby wówczas czterdzieści, byłyby więc w najbardziej odpowiednim wieku, żeby przejąć koronę. On i Ofelia powiodą za sobą sznur królewskich dziedziców niczym małe kaczątka, a Gertruda, świętobliwa, posiwiała wdowa po Klaudiuszu, zapisze się łaskawie w ludzkiej pamięci. Uradowany takimi przewidywaniami król, który powstał już do wyjścia, oznajmił gromko, że dobroduszna i niewymuszona zgoda Hamleta wielce ucieszyła jego serce, toteż każdy toast, jaki wzniesie dziś on, Klaudiusz, oznajmi chmurom salwa z potężnych armat. Królowa stanęła po chwili u jego boku, promieniejąc w różanej wspaniałości swego ciała, a jej pożądliwe, piegowate oblicze jaśniało dumą, którą napełnił Gertrudę występ Klaudiusza. Król ujął ją za poddającą się posłusznie rękę, twardo dzierżąc w drugiej dłoni berło. Udało mu się. Wszystko będzie dobrze.*

 

Tak kończy się historia Gertrudy i Klaudiusza. Szczęśliwie się kończy, jak wiele innych historii. Król się raduje, ale nie wie, co naprawdę oznajmiają salwy. Nie wie, że już Horacjo idzie Hamletowi o upiorze, całym w zbroi, opowiedzieć. Ale Klaudiusz na razie tego nie usłyszy, wyszedł, cały rozradowany. Przecież wszystko będzie dobrze, będzie dobrze.

 

*John Updike: Gertruda i Klaudiusz. Przeł. [z ang.] Maciej Świerkocki. Warszawa 2001, s. 203-204.
John Updike napisał swoisty prequel do szekspirowskiego „Hamleta”. Opowiedział o wydarzeniach poprzedzających treść sztuki, od momentu, gdy szesnastoletnia Gertruda ma wyjść za mąż, do wydarzeń, które rozpoczynają sztukę. Wykorzystał wskazówki zawarte w dramacie Shakespeare’a. Powstała powieść naprawdę wciągającą i w trakcie lektury wcale nie mamy do autora pretensji, ze znamy zakończenie.

 

 

Read Full Post »