Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 23 grudnia, 2007

 

– Są nasi! Tato! Nasi są!!

Witia wdrapał się na dach budki ostatniego wagonu niczym na maszt okrętu […]

– Kargule tu są!!!

– Ten bandyta?! […] Aj, Bożenciu, taż znaczy sia, znaleźli my swoje miejsce na ziemi. […]

– Taż Kargul to wróg najgorszy!

– Wróg – skwapliwie przytaknął Kazimierz, jakby to w ogóle nie podlegało jakiejkolwiek dyskusji. – Ale może ktoś rzec, że nie swój wróg?.  […]

– Aj, człowiecze, trzeba ci szukać nowych nieprzyjaciół, jak ty starych znalazł? Taż to by było prosto nie po bożemu!*

————————–

No i proszę! Jestem teraz na jego łasce i niełasce, na to mi przyszło. Ale już wolę swojego wroga od jakiegoś obcego.**

Zapewne można by podjąć wątek potrzeby posiadania wroga i poszukać uzasadnień. Ja jednak ograniczę się jedynie do westchnienia, że potrzeba to chyba niewątpliwa, skoro uwidacznia się w tak różnych przekazach jak „Sami swoi”* i „Berek**

O ile kontekst pierwszego cytatu znany jest powszechnie, kontekst drugiego (jeszcze?) nie: w powieści naturalnym wrogiem pewnej moherówki jest gej mieszkający vis-à-vis. Oboje starannie hodują sobie wroga, czy może raczej własne o nim wyobrażenie. Książka jest między innymi o tym, że czasami walczymy nie tyle z wrogiem, co naszym wyobrażeniem o nim.

*Andrzej Mularczyk: Sami swoi. 1.Katowice 1993, s. 53-56

** Marcin Szczygielski: Berek.Michałów-Grabina 2007, s. 234

O potencjalnych pożytkach z „Berka” było też tutaj >>>>

Read Full Post »