Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Luty 2011

 Samochód, podobnie jak telefon czy radio, staje się dziś przedmiotem codziennego użytku. Kraj nasz bowiem motoryzuje się w szybkim tempie. W Lublinie i Starachowicach produkujemy samochody ciężarowe, na Żeraniu piękne, nowoczesne „Warszawy” – rodzone siostry doskonałej, radzieckiej „Pobiedy”. Każdy chciałby umieć prowadzić samochód.[…]

 A teraz odpowiedz na takie pytania: […]
2. Dlaczego samochody polskie i radzieckie mają kierownicę z lewej strony?*

6 listopada 1951 r.  z linii produkcyjnej żerańskiej FSO zjechała pierwsza warszawa. 23 lutego 2011 z taśmy fabryki na Żeraniu zjechały ostatnie chevrolety aveo. Z tej ostatniej okazji dzisiaj czytanka bardzo motoryzacyjna. Posiadacze praw jazdy mogą sprawdzić swoje kwalifikacje, odpowiadając na jedno z pytań kontrolnych.


*W. Lenczewski: Poznajemy samochód. Warszawa: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, dr. 1954. s. 5, 11, 19.

Read Full Post »

Dyskusja na temat upamiętnienia Jana Pawła II w Opolu trwała od wielu tygodni. Prezydent Opola przyznawał, że musi wybrać między nazwaniem jego imieniem biblioteki i wiaduktu na ul. Struga. W tym tygodniu pomysł konsultował jeszcze z radnymi. Zaczął od koalicji, która koncepcję nazwania biblioteki imieniem Jana Pawła II szybko zaakceptowała.*

Biedny prezydent. Ma już w Opolu Plac im. Jana Pawła II, a i tak musi. Jak widać, nie może istnieć w Polsce miasto, w którym kilka przynajmniej miejsc nie nosi Najgodniejszego Imienia. Przewidziała ten stan Magdalena Środa: 

Wielbiąc papieża, liczymy, że może da się […] dokonać definitywnych zmian, na przykład przemianować wszystkie ulice na Jana Pawła II i podporządkować je zgodnie z systemem amerykańskim ilościowej numeracji (mielibyśmy więc Jana Pawła II Pierwszą, Jana Pawła II Trzecią, skrzyżowanie Jana Pawła II Piątej z Jana Pawła II Sześćdziesiąta Szóstą, Południową), lub też w ogóle Polskę nazwać „Wojtyłowem Wielkim” […]** 

Osobną sprawą jest to, jak sprawę upamiętnienia Jana Pawła II w Opolu relacjonuje opolska GW.  Sprawie imienia dla miejskiej biblioteki poświęcono w papierowej edycji kilka notatek, a w Internecie 2 sondy. Internautom dano podobny wybór do tego, jaki ma (na własną prośbę) prezydent. Opcji trzeciej, NIC, odważni redaktorzy nie zaryzykowali, jednocześnie w swoich artykułach konsekwentnie pomijając milczeniem negatywne w większości opinie internautów pojawiające się na stronach ich gazety.
Żałosny poziom niektórych lokalnych dodatków GW jest tematem samym w sobie. Poziom dodatku opolskiego tematem już nie jest, bo jest to dno, którego światło nie sięga.


*Mariusz Lodziński: Biblioteka Jana Pawła II. Jest decyzja. Gazeta Wyborcza Opole 26 II 2011 r.
**Magdalena Środa: Wielka rocznica. Gazeta Wyborcza 4 IV2007 r. s. 24

Read Full Post »

Raz czterej sławni uczeni z Peru
Płynęli morzem w łódce z papieru.
Gdyby ich łódkę zrobiono z drzewa,
Dłużej bym podróż mędrców opiewał.*

Dzisiaj czytanka o charakterze informacyjnym, ale i sensacyjnym, bo odnalazła  się książka, która przepadła na ponad pół wieku! Ostatnie wydanie (pierwsze i jedyne chyba) było w 1962 r. Wierzyć się nie chce, że o czymś tak wspaniałym mogliśmy zupełnie zapomnieć. Też o niej zapomniałem, choć ongiś na pewno była w domu. I na pewno została zaczytana, jak wiele innych.
Pierwszy raz piszę tutaj o książce, której jeszcze nie mam, albowiem „Raz czterej mędrcy…” Antoniego Marianowicza z genialnymi ilustracjami Janusza Stannego  w tych dniach się ukazuje, za co chwała wielka Dwóm Siostrom. Zanim będzie cała książka, zadumajmy się ponownie nad losem czterech mędrców:

*Antoni Marianowicz: Raz czterej mędrcy… Il. Janusz Stanny. Warszawa: Dwie Siostry, 2011 (Mistrzowie Ilustracji)


Książki Dwóch Siostr pojawiały się na blogu już dwukrotnie: tutaj >>> i tutaj >>>>

Read Full Post »

Wszystkie zwierzęta musza więc nieustannie oceniać nastrój i strategię pozostałych członków stada oraz dostosowywać do tego swoje zachowania, co bystrzejsze potrafią zaś oszukiwać, ukrywać prawdziwe uczucia (również za pomocą mimiki) i na przykład wydawać okrzyki, udając, że zostały zaatakowane, podczas gdy naprawdę chodzi im o to, by przy pomocy sojuszników przepędzić dominującego osobnika jak najdalej od pożywienia. W tym ujęciu życie stada szympansów wygląda niczym telenowela z wiecznie zmieniającymi się sympatiami, wciąż nowymi wrogami i przyjaciółmi oraz nieustającą koniecznością przechytrzenia innych.*

Wydaje się, że fragment książki Richarda Wranghama* rzuca pewne światło na popularność telenoweli. Byłaby atawizmem miłość, jaką (jako gatunek ludzki) otaczamy wszelkie telewizyjne tasiemce? Telenowela jakże starożytnym dziedzictwem kultury ludzkiej i praludzkiej? Zaczynam mieć wyrzuty sumienia, że opuściłem kilka tysięcy odcinków „Bold and beautiful”.

Książka  generalnie jednak jest nie o tym. Może kiedyś do niej wrócę, bo ciekawa. Główna z niej konkluzja taka: gotowanie pozwoliło człowiekowi wygospodarować energię dla rosnącego mózgu, a więc gotowanie stworzyło człowieka. Zatem (to już konkluzja moja) wszelka filozofia, Sokrates i Kant,  bierze swój początek z kuchni? W której stoi telewizorek, nadający kolejny odcinek ulubionej telenoweli? A to się porobiło. 

*Richard Wrangham: Walka o ogień. Jak gotowanie stworzyło człowieka. Stare Groszki: CiS, 2009 s. 


O temat telenowel zdarzyło mi się już wcześniej zahaczyć w tej czytance >>>>

Read Full Post »

 II Urząd Skarbowy Łódź-Bałuty
 ul. Św. Teresy od Dzieciątka Jezus 105, 91-222 Łódź

Okazuje się, że jak się chce, to można uduchowić i uwznioślić nasz aparat fiskalny. Prosty i jakże słuszny na to sposób znaleźli w Łodzi.

Read Full Post »

Taki baner, baner narodowego wstydu, zawisł na stronie www Biblioteki Narodowej. Obrazuje on wyniki najnowszych badań, z których wynika, że 56% Polaków nie zagląda do żadnych książek, nawet kucharskich, a 46 % nie czyta w ogóle, czegokolwiek. W tym prawnicy i lekarze. Kto jeszcze zdrów, niech się cieszy.

*SPOŁECZNY ZASIĘG KSIĄŻKI 2010. Opracowały: Olga Dawidowicz-Chymkowska, Izabela Koryś

Read Full Post »

Konferansjer prosi na estradę 10 panów. Będą oni w rozgrywce odgrywać rolę „sędziów ringowych”. Każdy otrzymuje pudełko z 10 zapałkami i gwizdek. Następnie gawędziarz zaprasza na estradę panię, formując „zastęp kapłanek domowego ogniska”. […]  Naokoło głównej estrady rozmieszczone są malutkie stosiki. […]. Na sygnał z estrady – grupy pań przystępują do akcji – każdej z pań użyć wolno tylko jednej zapałki. Trzy spośród pań, którym uda się rozpalić stosiki, otrzymują nagrody i dyplomy kapłanek domowego ogniska. Z dwóch stron linii stosików znajdują się stanowiska kontrole, obsadzone przez instruktorów DDK. Stanowiska te są zradiofonizowane. Zadanie instruktorów jest trojakie:
– nie dopuścić, aby zastosowano więcej niż jedną zapałkę, lub inne źródło ognia,
– informować dowcipnie publiczność, jak przebiega akcja przy stosikach,
– wprowadzić do swoich wypowiedzi informacje o kulturalnym znaczeniu świętego ognia jako elementu oczyszczającego.
„Ringowy sędzia” sygnalizuje rozpalenie ogniska gwizdkiem wzywającym punkt kontrolny. Informację do wiadomości publicznej podaje z punktu kontrolnego instruktor po stwierdzeniu, że ognisko w rzeczywistości zostało rozpalone.*

W czasach dzisiejszych, gdy rozbawianiem widza zajmuje się nieprzerwanie kilkadziesiąt anten telewizyjnych, gdy rozpuk powszechny jest nakazem najwyższym, warto zastanowić się nad czasami, gdy tenże rozpuk był artykułem dostępnym z rzadka i wymagającym nie lada kolektywnych wysiłków, aby rozpuk osiągnąć. Również dowcipne informowanie, dostępne ongiś w ilościach śladowych, jakoś spowszedniało… Inne aspekty przytoczonego wyżej tekstu pozostawiam do rozważenia czytelnikom.
Gdyby ktoś zaniepokoił się, że powyższy przykład jest na bakier z instrukcjami p. poż., uspokajam:

Tymczasem służba przeciwpożarowa ustawia przed estradą duży stos na metalowym rusztowaniu. Teraz panowie, których udział dotychczas był raczej bierny, otrzymują zadanie konkursowe polegające na […] przeniesieniu ognia ze swojego stosiku do ogniska głównego. Wygrywa ten, któremu uda się rozpalić ogień – otrzymuje uroczysty tytuł Wielkiego Mistrza Ognia i odpowiednie insygnia.*

 *Maria Maciejewska: Wybór pomysłów. Materiały z V Ogólnopolskiej Giełdy Programowej Klubów i Domów Kultury. Warszawa: Centralny Ośrodek Metodyki Upowszechniania Kultury, 1979

Read Full Post »

Rozśpiewajcie swoje blogi! Dzięki specjalnemu gadżetowi, możecie zamieszczać na swoim blogu ulubione utwory z serwisu Jakelvis.onet.pl

Oto największe (i jedyne) osiągnięcie, jakie w ciągu ostatnich lat zaproponował swoim blogerom Onet. Ponieważ nie zamierzam rozśpiewywać tego blogu, chętnych ciągu dalszego czartogromskich czytanek zapraszam tutaj:

czart02baner2
https://czartogromski.wordpress.com/

 [Czyli przeprowadzka z Onetu]

Read Full Post »

Pozazdrościwszy atrakcyj Tajnemu Detektywowi, postanowiłem zająć ewentualnych czytaczy & oglądaczy sprawą Gorgonowej. Rita Gorgonowa była bohaterką chyba najgłośniejszego procesu poszlakowego międzywojnia, pamiętanego do tego stopnia, że jeszcze w 1977 powstał film „Sprawa Gorgonowej”.
(Akta sprawy dostępne są dzisiaj w sieci, gdyby ktoś miał ochotę zbadać rzecz dogłebnie i zadumać się nad czytelnością akt z epoki pióra maczanego >>>>)

Bycie Gorgonową, czyli osobą podejrzaną i zamieszaną, nawet po latach łatwe nie jest, i jeszcze dzisiaj nikt, nawet Wikipedia, na piękne oczy nie chce uwierzyć choćby w to, że kobietą piękną była:

 

Tak to bywa z osobami zamieszanymi w cokolwiek. Lepiej nie być. W co życie zamieszało Gorgonową? A w to:

  

*Niezidentyfikowana, współczesna wydarzeniom gazeta codzienna
** Henryk Zaremba: Spowiedź ojca zamordowanej Lusi. (Przyczynek do procesu Gorgonowej). Warszawa: Nowa Astrea, 1933 s. 202-204, 16

Read Full Post »

 

W pewnym sensie pisanie przypomina grę w tenisa.

To żadna sztuka nauczyć się grać w tenisa,  jeśli nie przeszkadza ci, że ciągle przegrywasz.*

Czytanki 2.0, jak widać, są. Pewnie nie będzie ciekawiej, ale może trochę ładniej niż na Onecie. Trudno się tłumaczyć, że znajomi mnie namówili, bo byłaby to nieprawda. Nawet stwierdzenie, że ktokolwiek mnie namówił, też grzeszyłoby sporą przesadą. Przyczyna pojawienia się czytanek w wersji 2.0 jest prosta i prozaiczna: ćwiczyłem się w blogowej maszynerii WordPressu, mając na uwadze zupełnie inny blog, który przyjdzie mi prowadzić. I nagle, bęc! Patrzę, a tu przede mną gotowe, nowiutkie, jeszcze farbą pachnące Czytanki 2.0. Marnotrawstwem byłoby to pozostawić. Czy marnotrawstwem nie będzie nie pozostawianie – się okaże. 

*Dwight V. Swain: Warsztat pisarza. Jak pisać, żeby publikować. Z ang przeł. Magdalena Burdzy-Barrington. Józefów: AG-TEL,  2010, s. 12

Read Full Post »

Older Posts »