Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Grudzień 2011

Alex pochylił się i zajrzał do programu, który Karolina trzymała na kolanach. Odczytał obsadę:
STARY – lat 95 – Stephen Vincy
STARA – lat 94 – Ewa Faraday
MÓWCA – lat 45-50 – Henryk Darcy
I WIELE INNYCH OSÓB
Reżyseria: HENRYK DARCY

W tej samej chwili światła zgasły zupełnie. […] Niedostrzegalnie dla publiczności kurtyna uniosła się i blask reflektorów  wyłonił z pustki scenicznej dwie postacie starych ludzi siedzących w krzesłach. Ubrani byli oboje dziwacznie. Stary miał na sobie luźną szarą bluzą, uszyta jak gdyby z worka. Do jej ramion doczepione były epolety. Granatowe spodnie zaopatrzone były w czerwony huzarski lampas. Na nogach, zarówno on, jak i Stara, mieli znoszone ciepłe bambosze. Stara ubrana była w suknię podobna z barwy i kroju do bluzy starego, bezkształtną i workowatą. […]

Koncepcja reżyserska była na wskroś nowoczesna. Aktorzy grający starych ludzi mieli na twarzy maski przypominające maski greckie i wyrażające ogólnie pojętą starość. Głos i ruchy nie podlegały prawom starości, ale ukazywały wieczną, tragiczną młodość i naiwność człowieka wobec losu. W ten sposób aktorzy nie musieli grać starych ludzi, ale stwarzali na scenie sprawę o wiele ważniejszą: dawali syntezę starości, grali wszystkich starych ludzi, którzy istnieli i istnieją, co podnosiło wymiar tej zdumiewającej sztuki nieomal do godności greckiej tragedii. […]

Przerwa nie zatrzymała biegu spektaklu. Podczas niej narosły na scenie rzędy krzeseł, stanowiły już one całe góry i wąwozy, wśród których jak w upiornym pejzażu poruszali się aktorzy. Nagromadzenie urojonych gości doszło już do fantastycznych rozmiarów. Dwieście, trzysta krzeseł… a oboje starzy wnosili coraz to nowe. […]*

No a potem okazało się, że z trojga aktorów do braw wyszło tylko dwoje, i jakiś czas później Ben Parker powiedział do Joe Alexa:

Stefan Vincy, odtwórca roli Starego w dzisiejszym przedstawieniu „Krzeseł”, został przed chwilą znaleziony w swojej garderobie ze sztyletem w sercu.*

Dzisiaj jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że kryminały piszą nawet profesorowie uniwersytetów, korzystając ze swojej wiedzy i – co ważniejsze – uniwersyteckiej metody. Tak powstawały pierwsze książki Marka Krajewskiego, który najpierw sprawdzał potrzebne szczegóły w bibliotece uniwersyteckiej, a potem wyprawiał Eberhardta Mocka na ulice Breslau.

Założenia gatunku przez długi czas były o wiele skromniejsze – trzeba było tylko sprawnie opowiedzieć zagadkę, a powstała książka nie mogła być zbyt gruba. Choćby z tego powodu, że kryminały zaliczały się do literatury wagonowej (czyli do czytania w pociągu), a ta musiała być wydawana w formatach podręcznych, poręcznych i kieszonkowych. Zresztą, wystarczy wziąć do ręki dowolny kryminał Agathy Christie, by zobaczyć w czym rzecz.

Dzisiaj kryminały wypełnione bywają erudycją rozmaitą, książki takiego Dana Browna mogą służyć jako przewodniki po zbiorach sztuki, i tak są wydawane, najnowsza książka Umberta Eco z premedytacją publikowana jest w postaci olbrzymiego tomiszcza.

Współczesny czytelnik może więc nie zauważyć snobistycznej literackości kryminałów Joe Alexa, która subtelnie odróżniała te powieści od innych. Wszystkie opatrzone były mottem z wielkiej literatury, które to motto zazwyczaj ma swój istotny udział w rozwoju akcji, nie jest więc ornamentem.

Krótki przegląd: „Jesteś tylko diabłem” bierze swój tytuł z „The Birth Of Merlin” Williama Rowleya (ktoś czytał? pewnie nie, a rzecz przypisywana była Szekspirowi); „Gdzie przykazań brak dziesięciu” – tytuł z wiersza Rudyarda Kiplinga, który zresztą przytoczony jest w całości. „Zmącony spokój Pani Labiryntu” z „ptolomejskiego papirusu grobowego odczytanego przez Karolinę Beacon” (nawet jeśli papirus taki istniał tylko w powieści, cytat nie brzmi gorzej od autentycznych). „Piekło jest we mnie” – to Milton, „Raj utracony”. „Cichym ścigałam go lotem” – z „Eumenid” Ajschylosa. Jak widać, wielka klasyka jest kopalnią kryminalnych tytułów.

Najdalej w swej literackości idą dwa tytuły. Pierwszy to „Powiem wam, jak zginął” z cytatem  z „Orestei” Ajsycholosa. Wypowiadane przez Klitajmestrę słowa pojawią się nie tylko w cytacie na początku książki, powie je później aktorka Sara Drummond, a w powieści mamy jeszcze Makbeta i „wszystkie pachnidła Arabii”!

No i na koniec zostaje nam książka, której tytuł nie jest, jak to było wcześniej, dosłownym cytatem (tym razem z Ioneski) – „Śmierć mówi w moim imieniu”. Fabuła dramatu „Krzesła” jest tak spleciona z kryminalną intrygą, że nie da się ich oddzielić. Dla kryminalnej zagadki niezbędny jest tekst „Krzeseł”, niezbędny jest opis sposobu inscenizacji. W czasach, gdy „Krzesła” nie były łatwo dostępną lekturą, wielu studentów zyskiwało przed egzaminem z literatury powszechnej jaką taką orientację w treści dramatu dzięki tej właśnie książce.

Przypominając kryminały Joe Alexa, wskazuje się często na ich snobistyczną angielskość, która zresztą nie pozwalała ich pomylić z wytworami peerelowskiej powieści milicyjnej. Rzadziej zwraca się uwagę na ich snobistyczną literackość, zresztą bardzo udatnie dodającą smaku lekturze. No to ja zwróciłem.


*Joe Alex: Śmierć mówi w moim imieniu. Okładkę projektował Bronisław Kurdziel. Wyd. 10. – Kraków: Wydaw. Literackie, 1974

Bardziej (a nawet bardzo) systematyczny wykład na temat kryminałów znajdą PT Czytacze na blogu Onibe, gdzie pojawiał się Alfabet Kryminalny Izy
Czartogromskich Czytanek kryminalnych było jednak też kilka: Kryminał teoretycznoliteracki, Kryminał zagracony, Noir w kolorze popielatym ,Obywatel milicjant powraca!, Unik na dzisiaj

Read Full Post »