Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Styczeń 2016

Nowy Tajny Detektyw - fragment

W roku 1934 warszawianka Julia Meyerowa pod nieobecność męża zorganizowała dla siebie i dwóch przyjaciółek-mężatek orgię z trzema młodymi ułanami. Nad ranem rozległ się huk: porucznik Stanisław Uchnast strzelił sobie w pierś. Wyszeptał tylko: Ostatni rozkaz i skonał. Jego kochanka, rotmistrzowa Okulicz-Rozarynowa, wyznała, że zmusiła go do tego hipnozą. Później wycofała zeznania i, jeśli nie liczyć paru rozwodów, sprawa rozeszła się po kościach.

Choć śmierć Uchnasta zdaje się być zupełnie niepowiązana z serią samobójstw w kołach okultystycznych, prasa zrobiła swoje i w „Tajnym Detektywie” zaczęto budować legendę diabolicznego doktora Bruze [Bruzego? –Cz.]. […] Afera […] służyła, jak się zdaje, rozdmuchiwaniu społecznej paniki i przeprowadzeniu rewizji u szeregu istotnych postaci zajmujących się okultyzmem. O samym dr. Bruze, skórze zdartej z dr. Mabuse z filmu Fritza Langa, słuch wszelki zaginął i pewne przesłanki wskazują, że został on od początku do końca wymyślony (być może w porozumieniu z policją i kontrwywiadem).

Co nie znaczy, że porucznik Uchnast się nie zastrzelił. Ale cóż, mógł porucznik Czartogromski z miłości strzelać w łeb, mógł sobie i Uchnast w pierś z miłości strzelić. *

Swego czasu gościł tu (klik) temat Portugalczyka Osculatiego w aspekcie historycznym właśnie. To i owo (niewiele) udało się ustalić. Teraz, dzięki Jackowi Dehnelowi, możemy ustalić pewne okoliczności, które – być może – towarzyszyły smutnie zakończonej karierze porucznika Czartogromskiego. Czartogromski kontekst wywołał sam Jacek Dehnel, pozostało mi tylko przepisać stosowny akapit z jego najnowszej (albo już nie najnowszej, ostatnio trudno nadążyć za publikacjami pisarza) książki*.

Nowy Tajny DetektywPublikacja w połowie składa się z reprodukcji z „Tajnego Detektywa” – magazynu wydawanego w Krakowie w latach 1931-1935. Oprócz powyższego przyczynku do czartogromskologii można w niej znaleźć sporo innych przyczynków do innych dziedzin, w tym fragmenty dla nieprzejednanych miłośników „tradycyjnego modelu rodziny” i twierdzących, że kiedyś to było lepiej i moralniej.

Trudno powiedzieć, czy okres międzywojenny był bardziej „moralny”, czy bardziej „rozwiązły” niż poprzedni, ale – jak zawsze – narzekano na kompletne i bezprecedensowe zdziczenie obyczajów. […] Zmieniał się model korzystania z seksu, kobiety robiły się bardziej wyzwolone. Nie tylko odsłoniły kostki i kolana, ale zaczęły, o zgrozo, wyrażać własne potrzeby erotyczne, zamiast czekać na swojego sułtana jako te odaliski na obrazach Żmurki. Model XIX-wieczny (święte i nierozerwalne więzy sakramentalne plus sieć burdeli dla panów, a dla pań – modlitewniki, cierpienie w milczeniu i przymykanie oczu „dla dobra rodziny”) powoli odchodził wprawdzie do lamusa, a prostytucja, oczywiście, nadal była ogromnym problemem społecznym. [..]**

Kto by chciał nabyć „Nowego Tajnego Detektywa” przez Internet, niech jednak uważa i najpierw pomierzy półki w domowej biblioteczce. Publikacja liczy co prawda stron tylko 62, ale mierzy sobie 41 cm, czyli nawet o centymetr więcej niż oryginał! To na normalnych półkach nijak się nie mieści. Moda na tak duże książki pojawiła się ostatnio wśród wydawców książek dla dzieci, ale jako wyposażenie pokoju dziecięcego „Detektyw” zdecydowanie nie nadaje się.


*Nowy Tajny Detektyw : Ilustrowany Tygodnik Kryminalno-Sądowy / tekst Jacek Dehnel ; wybór Barbara Klicka, Jacek Dehnel. – Warszawa : Fundacja Picture Doc : Narodowe Centrum Kultury, [2015]. – *S. 31, 32,**36


Tajny Detektyw również:
na blogu Jacka Dehnela tajnydetektyw.blogspot.com
w Mazowieckiej Bibliotece Cyfrowej

 

Reklamy

Read Full Post »