Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Bogumiła Kaniewska’

Demonicznego, zdemoralizowanego, sadystycznego Mocka zastąpi Edward Popielski, wytrawny detektyw działający nocami, uparty i niecierpliwy. „Łysy”, jak nazywają go lwowiacy z półświatka, wydaje się – nomen omen – popielatym (bo przecież nie czarnym) cieniem Mocka. Policjant z Breslau był w swojej pogoni za złem okrutny, bezkompromisowy, nieustępliwy – i cechy te sprawiały, że sam nieuchronnie na stronę zła przechodził, stawał się jego cząstką, żywym dowodem twierdzenia, iż w złu nie można zanurzyć się bezkarnie, ze spotkania z diabłem nie można wyjść nienaznaczonym. Zwycięzca stawał się w ten sposób ofiarą, pokonany – zwycięzcą. Lwowski komisarz nie jest już tak bezwzględny, jego skrupuły są bardziej oczywiste, a motywy postępowania – zrozumiałe.

A jednak, paradoksalnie, mroczna postać Mocka wydawała się bardziej ludzka, bardziej wielowymiarowa niż cieszący się ponurą sławą Popielski. […]

Scenerią dla tej ponurej przypowieści staje się Lwów – Krajewski zdaje się przesuwać po mapie narodowych sentymentów: najpierw przywoływał niemieckie Breslau, teraz buduje obraz polskiego Lwowa. Wydarzenia relacjonowane typowym lwowskim bałakiem wydają się… groteskowo nieprawdziwe. Mit miasta, lwowski genius loci  związany jest mocno z tradycją kresową, prozą małych ojczyzn – jest opowieścią tworzoną w języku idylli, czasem miejskiej przyśpiewki, żartu. Miejsce utracone, wyśniona kraina dzieciństwa. To właśnie na tle tej arkadyjskiej legendy umieszcza Krajewski fabułę swego kryminału noir.*

No tak, ale czy „Erynie” jeszcze są noir?

W odróżnieniu od detektywistycznej szarady, czarny kryminał musi być literaturą,bowiem oprócz realistycznej i wiarygodnej wizji świata musi przynieść także literacko wiarygodną, psychologicznie prawdziwą postać detektywa. To wszystko jest w powieściach z Eberhardem Mockiem.

Liczy się też miejsce akcji i sposób jego przedstawienia. Z punktu widzenia polskiego czytelnika niemiecki Breslau jest doskonały jako tło mrocznej opowieści – jest miejscem nieznanym, wyłaniającym się gdzieś z mroków niepamięci, przez to tajemniczym.

A Lwów? Z czym kojarzy się Lwów? Ze Szczepciem i Tońciem? Starą komedią filmową? Lwowska piosenką? Śmieszną gwarą? Toż to miejsce bardziej na kabaret niż na powieść noir.

W świat Mocka i Mockowi instynktownie wierzymy, świat Popielskiego jest dekoracją do filmu. A prawdziwy kryminał noir musi chyba jednak być na serio. I tu dochodzimy do tego, czego brakuje „Eryniom” i ich bohaterowi, Popielskiemu. W Popielskiego nie wierzymy. To bardziej Poirot niż Marlowe.

Wszystko w tej książce jest cendré zamiast noir. Owszem, to się czyta, bo jest tu tyle, ile trzeba, by kryminał wciągał. Ale też nie zmienia to faktu, że Marek Krajewski właśnie wprowadził do polskiej literatury kryminał cendré, popielaty.

———–

*Marek Krajewski: Erynie. Rec.: Metafizyka zła powszedniego / Bogumiła Kaniewska. – Nowe Książki 2010 nr 8 s. 60

———–

Przerwa na reklamę 😉

 

 

Read Full Post »

Dżabrokłap
W dzionek błyskliwy ślniły grzaski,
Co się wśród grętów wygregrały,
Praary fumnie darły kraski,
A śliskie szmyki się drąskały

„Synu, ty strzeż się Dżabrokłapa!
Co paszczą grzązi, pazur strzyga,
I ptaka Żużu omiń, z dala
Krzepnego witaj Jadośmiga!”.*

Dzisiaj varia alicjologiczne, bo dzięki Timowi Burtonowi mamy właśnie sezon na Alicję i zapewne dlatego teraz do listy tłumaczeń poemaciku „Jabberwocky” mogę dopisać kolejne, autorstwa Bogumiły Kaniewskiej z najnowszej polskiej „Alicji…” (a dopisuję, bo było o tym już tutaj  i tutaj). Muszę stwierdzić, że tytułowy Dżabrokłap przypadł mi do gustu, sytuując się jakby w pół drogi między Dziaberliadą (Barańczak) i Dziaberlakiem (Kozak) a Dżabbersmokiem Słomczyńskiego i oryginalnym Jabberwockym.

Tłumaczenie pewnie jednym spodoba się mniej, drugim bardziej, ale już wiadomo, że wydawnictwo zaliczyło drobną wpadkę przy publikacji lustrzanej wersji poemaciku, drukując zamiast wersji lustrzanej wersję na wspak:

alicja2010c

Która oczywiście po drugiej stronie lustra byłaby zupełnie nieczytelna, bo to zupełnie inna kraina, ta Kraina na Wspak.

Sezon na Alicję z konieczności owocuje nazywaniem na nowo książkowych postaci. Kaniewska tu też stosuje „metodę w pół drogi”: są więc Hampty Dampty, Twidlitu i Twidlitan. W komiksie „Alicja w Krainie Czarów”, będącym adaptacją filmu TimaBurtona**,  dwaj ostatni nazywają się Dyludam i Dyludi (pomysłowe!).

W tymże komiksie znajdzie się i nawiązanie do „Jabberwocky’ego”:

W chwarny dzień zgładzisz Żaberzwłoka turpim koncerzem**.

Przy tej okazji odnotuję też pojawienie się płyty z soundtrackiem do burtonowskiej „Alicji…”: cóż, okładka ładna…

———-

*Lewis Carroll: Alicja w Krainie Czarów ; Po drugiej stronie lustra / przekł.:Bogumiła Kaniewska. – Poznań: Vesper, 2010 s. 200

**Alicja w Krainie czarów :adaptacja filmu Tima Burtona / oprac. tekstu komiksu Rafał Westerowski, na podst. tłumaczenia Kuby Wecsile. – Warszawa : EgmontPolska, 2001 s. 18. – (Przeboje Ekranu ; 2/2010)

Read Full Post »