Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘cuda’

Tego wieczoru razem z Mully pojechali do los Angeles, żeby wysłuchać kazania siostry Minnie Tekel Uharsin Smith. […]
Kazanie nosiło tytuł: „Wiara przenosi góry”. I było niezwykle piękne, pełne cytat, retorycznych zwrotów i krótkich pauz, żeby audytorium mogło dać wyraz swemu zachwytowi. Były również dłuższe przerwy, w trakcie których wszyscy śpiewali hymny i klaskali do rytmu w dłonie. W trakcie tych dłuższych przerw siostra Minnnie nabierała sił do następnego wystąpienia.
 – Wszystko zależy od wiary – mówiła. Ona ze swej strony tak mocno w to wierzy, że gdyby te pięć tysięcy braci i sióstr zebranych tu dziś wieczór, chwała niech będzie Panu, wyszło teraz ze świątyni i udało się do San Bernardino, jest przekonana, że mocą wspólnej wiary potrafiliby przesunąć górę Baldy o dziesięć stóp w kierunku morza. Jedno ją tylko powstrzymuje do uczynienia tego – powiedziała. – Mianowicie jej doradcy prawni orzekli, że spowodowałoby to zbyt wiele procesów o odszkodowania, ponieważ przy takim przesunięciu góry byłoby masę kłopotów. Z jednej strony powstałaby szczelina szerokości dziesięciu stóp, przebiegająca przez cudze tereny, a z drugiej powstałoby spiętrzenie bardzo niekorzystne dla Kalifornii. A złośliwcy stwierdziliby, że to było po prostu trzęsienie ziemi albo ćwiczenia floty z San Diego w strzelaniu. […]
Takie to było kazanie na temat wiary, i zebrani byli zachwyceni dając temu wyraz głośnym, rytmicznym klaskaniem, zachwyceni również byli tym, że ona wierzyła w ich wiarę, i tym, jak mądrze wytłumaczyła im, że nie muszą jechać teraz dziewięćdziesiąt mil, żeby tej wiary dowieść.*

 W Polsce, kraju, w którym cuda związane są z racją stanu (poczynając od tego nad Wisłą), istnieją w kwestiach cudologicznych rażące zaniedbania. Nie spotkałem się, aby problem został potraktowany, jak na to zasługuje, znaczy kompleksowo. Jak bowiem słusznie zauważyła Minnie Tekel Uharsin Smith, skutki cudów mogą być uciążliwe w życiu codziennym i pożyteczna mogłaby być w tym względzie pewna powściągliwość.
Takiej refleksji u nas brakuje. Gdzież bowiem, jak nie w naszym kraju, powinna ukazać się praca zatytułowana „Prawne skutki cudów dokonanych”?? Bowiem, skoro cuda są, a informowały o tym opiniotwórcze periodyki na pierwszych stronach, i to w kontekście dokonań Największego Polaka, to przecież należałoby się zająć ich praktycznymi skutkami i skutkami skutków.
Niestety, lektura powyższego fragmentu uświadamia, że bardziej pragmatycznie nastawione do świata narody myślały o tym już przed wielu laty, a w naszym kraju problem to nieruszony.

Że problem nas nie dotyczy? No to proszę, fragment ostatniego wywiadu Ojca Dyrektora:

Gorliwa i konsekwentna modlitwa tysięcy ludzi ma wielką siłę. To jest oczywiste. Jest tylko jeden ważny warunek – po prostu trzeba wierzyć, gorąco wierzyć całym sobą. Bo wiara góry przenosi.**

I kto będzie płacił odszkodowania, gdy jednak przeniesie? Gdy powstanie szczelina przebiegająca przez cudze tereny? Pozostaje mieć nadzieję, że cudze nie znaczy w tym wypadku moje. Skoro jednak takie stawianie sprawy jest egoistyczne, temat podnoszę, mając na względzie dobro ogółu. 


*Eric Knight: Sam Small lata znowu. Niezwykłe przygody latającego jorkszyrczyka. Przeł. Irena Doleżal-Nowicka. Warszawa: Nasza Księgarnia, 1970 s. 56-58. – Oryg.: Sam Small Flies Again (The Flying Yorkshireman)
**Tadeusz Rydzyk: Polsce potrzeba różańcowej rewolucji. Rozm. Sławomir Jagodziński. Nasz Dziennik 16 VII 2011


Dopisek 1: Pierwszy z powyższych cytatów pochodzi z książki pisanej w latach 30. i 40. ubiegłego wieku. Jeśli nazwisko autora wydało się odwiedzaczom znajome, to całkiem słusznie. Autorem jest bowiem Eric Knight, ten Knight od „Lassie wróć!”. Książka „Sam Small lata znowu” została niesłusznie zapomniana nie tylko u nas i może będzie jeszcze okazja do niej kiedyś powrócić.
Dopisek 2: Zainteresowani cudowną tematyką mogą zerknąć do starszych czytanek:
Letni kalendarz cudów
A cuda wciąż nowe…
Jest cud? Nie?
Wierzchołki terapeutyczne dla każdego!
Reklamy

Read Full Post »

Około roku 1810 jasnowidzące odbierały chleb lekarzom, kiedy na nieuleczone prawie choroby radziły proste, nadspodziewane i nie przewidziane lekarstwa, a same potrzebowały tylko dzielnych mężczyzn do pocierania ich siłą magnetyczną. Wznowioną zatem została owa nauka Mezmera, który będąc w Warszawie około r. 1776 objawiał swe cuda nawet w Saskim Ogrodzie, uleczywszy jednego magnata na boleść żołądka każąc mu znienacka wpatrywać się na sam wierzchołek wysokiego drzewa.*

 Cuda wróciły na pierwsze strony opiniotwórczej prasy, niektórych wręcz nie wypada kwestionować, więc może i pocieranie siłą magnetyczną się ponownie przyjmie? Terapia wierzchołkowa też ma szansę: jest tania i proekologiczna. Zgodnie z kolejnym nowym projektem reformy służby zdrowia w godzinach 800-1500 w wierzchołki będą mogli się wpatrywać ubezpieczeni z kolejki podstawowej, a po godzinie piętnastej opłacający ubezpieczenie dodatkowe. 


* Antoni Magier: Estetyka miasta stołecznego Warszawy [1833]. – Wrocław: Zakład Narodowy im Ossolińskich, 1963 s. 271

Read Full Post »