Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘książka elektroniczna’

No więc dobrze: po poprzedniej, dość smutnej czytance, postanowiłem dać wyraz swojej wierze w postęp i radośnie, z wiarą w przyszłość ludzkości, nabyłem czytnik książek elektronicznych z ekranem pracującym w technologii e-ink.

Po przeczytaniu króciuteńkiej instrukcji włączyłem urządzenie i pierwsza konsternacja: czytnik przeznaczony (przeze mnie) do obcowania głównie z językiem Reja, Kochanowskiego i Grocholi gada do mnie w języku Shakespeare’a i Madonny. Nic to, ważne, że solidnie przećwiczyłem ten język, zanim okazało się, że w czytniku znajduje się druga instrukcja, która objaśnia, jak zmienić język (w tym instrukcji) na polski. Nieważne, w końcu czytnik mógł zagadać po bułgarsku, byłoby gorzej.

Tu można by o osobliwościach samego urządzenia, ale ważniejsze książki. Książki? Co najwyżej „książki”. Bo prezentującej podobny standard publikacji papierowej nie wzięlibyście nawet za darmo. Kilka przykładów:

– czcionka „książki” ładna, cóż z tego, skoro polskie litery wyświetlają się innym krojem
– Słowackiemu do tekstu „Beniowskiego” dopisano tu i ówdzie jakieś kropki…
– …. ale za to zapomniano ponumerować wersy
– z obsady „Wesela” wyparowały osoby, pozostały jedynie osoby dramatu….
– … ale za to cały tekst zaczyna się równo od lewego marginesu (no bo skąd komputeruchy mają wiedzieć, że czasami powinien układać się w schodki)
– normą jest pomijanie nazwisk tłumaczy, a regułą nieinformowanie, na podstawie jakich edycji podano tekst
– przeniesiona na ekranik czytnika książka wygląda fatalnie, bo zastosowano czcionkę, która dobrze wygląda, ale na kremowym papierze.

Można by dłużej, ale już mi się nie chce. Kto zamiast czytania książek wybiera zapoznawanie się z tekstem, może korzystać z e-booków. Ja po czytnik będę sięgał rzadko i niechętnie.

Reklamy

Read Full Post »

ksiegi

Upływa sporo lat, zanim odkrywamy najważniejsze pożytki z posiadania znacznej liczby książek, w tym dużego formatu i w solidnych oprawach z płótna, skóry oraz tworzyw sztucznych. Stanowią bowiem one praktyczny materiał do tworzenia potrzebnych w codziennym bytowaniu sprzętów, takich jak stół do spożywania posiłków, taboret lub tapczan.. Odpowiednio układane pozwalają składać z siebie prawie nieskończoną rozmaitość fantazyjnych mebli. Na zgrabnym filarze z książek poświęconych zdobyczom archeologii, z uwagi na ich duży format, stoi właśnie nasza maszyna do pisania, dzięki której możemy komunikować ludziom, do jakich wrednych poglądów dochodzi cywilizacja krasnoludków, których przedstawiciele tak nieoczekiwanie wtargnęli do naszego domu, burząc te artykuły wiary we wspaniałość człowieka, jakie się jeszcze w nas ostają po nazbyt obfitej lekturze. […]

Termometr wskazuje pięćdziesiąt dwa stopnie w słońcu. […] Ubrani jedynie w białe bawełniane kąpielówki leżymy na dziesiątkach płasko ułożonych książek, stanowiących nasz twardy tapczan. […]

Do terminu przyjazdu panny Nu-Nu brakuje doby i czas ten wypełniamy szaleńczą pracą. Nu-Nu jest bowiem fanatyczną wielbicielką czystości, ładu i porządku. […]

Porządkując księgozbiór, dobieramy sześćset książek, z których układamy nowy tapczan. Są to wyłącznie książki o miłości. Wśród nich Dzieje Tristana i Izoldy, Romeo i Julia, ozdobne wydanie Les Liaisons Dangereuses Choderlos de Laclos w oryginale, poezje wielu narodów, szczególnie arabskie, oraz Roberta  Brunsa. […] Oczywiście te poważne dzieła mieszamy z bardziej erotycznymi w rodzaju Dekamerona, książeczek Pietra Aretino, Kochanka Lady Chatterley Lawrensa, trzech powieści markiza de Sade i dwóch Sacher Masocha. […] Powstaje w ten sposób wielostronne łoże do miłości […].*

 

No i co? Ułożycie taki tapczan z pedeefów i e-booków? A przecież polepsza się nam na lepsze, więc komu opisany tapczan się nie podoba, może już układać leżaneczkę z „Berka”, „66 moich miłości” i Niagary podobnych tytułów, które się nam w tym roku wysypały. A lampkę nocną proponuję umocować na „Elementarzu…” Biedronia.**


*Anatol Ulman: Potworne poglądy cynicznych krasnoludków. Warszawa 1985, s. 11, 52, 128-129
** Robert Biedroń: Tęczowy elementarz. Marcin Szczygielski: Berek. Bartosz Żurawiecki: Ja, czyli 66 moich miłości

 

 

Read Full Post »