Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Muminki’

Idzie tu! – ryknęła Mała Mi i zaczęła biegać po pokoju, raz po raz podskakując ze strachu i podniecenia. – Straszliwy potwór Buka zaraz nas wszystkich połknie. Nas i dom Muminków! A zaraz potem połknie dolinę i cały świat!* 

Co pozostaje w nas z lektur dzieciństwa? Bardzo wiele i jednocześnie bardzo mało. Pamiętacie  Paszczaka? Tego, który zachował „nikłe, niepaszczakowate wspomnienie z czasów dzieciństwa […] To było coś o królewnie, która zasnęła pod krzakiem róży… To było bardzo ładne i bardzo mu się podobało”***.

No właśnie… Trudno o coś bardziej ulotnego. Jeśli jako dorośli odnajdujemy coś w lekturach dzieciństwa, to musi to być coś zupełnie innego. „Muminki” czytamy nie dla tych wrażeń, które kazały nam kiedyś gnać po kolejny tom do biblioteki (a Pani pilnowała, żebyśmy nie czytali z półki dla starszaków, więc trzeba było przyjść, kiedy była Druga Pani, bo Muminki stały na półce jeszcze zakazanej).

Co znajdujemy, co zostaje? Próbą odpowiedzi na takie pytanie jest chyba antologia „ORWO”*. Justyna Bargielska, Anna Brzezińska (informacja dla Hebiusa: TA Brzezińska), Julia Fiedorczuk, Inga Iwasiów, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Anna Nasiłowska, Łukasz Orbitowski, Małgorzata Rejmer, Janusz Rudnicki, Adam Wiedemann, Jakub Żulczyk – zmierzyli się w niej ze wspomnieniami dzieciństwa, zresztą w sposób bardzo różny, pisząc historie o bohaterach dzieciństwa.

Autorki wyboru napisały, że to opowiadania o „przyjaźni z bohaterami z przeszłości”. Może takie przyjaźni świadczą o sile literatury? Bo kto nie czytał, nie ma szans na niepaszczakowe wspomnienie, które pozostaje w sercu największego nawet paszczaka, i na zobaczenie światła w oczach najokropniejszej nawet buki. 


*Małgorzata Rejmer: O Buce i strasznej lawinie. W:  ORWO antologia / wybór, oprac., wstęp Dorota Hartwich i Agnieszka Wolny-Hamkało. – Wrocław: FORMAT – Centrum Kultury Zamek, 2011. – S. 108-177
**Ilustracja: Tove Jansson: Kto pocieszy Maciupka? – Warszawa: Nasza Księgarnia, 1980. – S. 25
***Tove Jansson: Lato Muminków / przeł. Irena Szuch-Wyszomirska. – Wyd. 2. – Warszawa : Nasza Księgarnia, 1975.- S. 157

Read Full Post »

Słyszałem, że Buka tu jest – powiedział Włóczykij. – To prawda?
Spojrzał na zalęknione twarze Muminków i zrozumiał wszystko.
– Najbardziej boimy się tego, co moglibyśmy zobaczyć w oczach Buki a nie tego, co naprawdę w nich jest – powiedział Włóczykij cicho. – Któryś z Paszczaków zarzekał się kiedyś, że ujrzał w oczach Buki świetliste pole Hatifnatów, i wszystkie były jeszcze bardziej rozchwiane niż zwykle, bo drżały z zimna. Gdy Hatifnaty drżą, w powietrzu niesie się dźwięk podobny do dalekiego odgłosu dzwoneczków. Paszczak twierdził, że ten dźwięk nie ma w sobie odrobiny lekkości, że to jest bardzo ciężki odgłos, podobno może zwiastować nieszczęście. Czy ktoś z was ujrzał w oczach Buki światło Hatifnatów?*

Dzisiaj czytanka w odcinkach, czyli: był to pierwszy odcinek czytanki „Oczy Buki”. W następnym odcinku (poza, rzecz jasna, przypisami), przeczytacie, jak mała Mi powie:

Straszliwy potwór Buka zaraz nas wszystkich połknie!

 Cdn.

Read Full Post »

Po spławionym pod Czerwińsk i doskonale zabezpieczonym na obu przyczółkach moście mistrza Jarosława armia konna [Jagiełły] przeszła na prawy brzeg Wisły […]. Przeprawa odbywała się w ścieśnionych szykach i wielkim porządku. Most popłynął potem do Płocka, gdzie czekał następnej okazji.*

 Niewykluczone, że ta okazja nadarzyła się właśnie teraz, jakoś bowiem wytłumaczyć trzeba wydarzenie, którego doniosłość dorównuje, moim zdaniem, tamtemu zwycięstwu z 1410 roku. Zważywszy niedostatki naszej infrastruktury drogowo-mostowej, tylko tak ocenić można fakt, że tabory Poczty Polskiej, równie błyskawicznie jak Jagiełło ongiś swoje pułki, przewiozły (choć w kierunku odwrotnym, z północy na południe, z prawego na lewy brzeg Wisły, i dalej w kraj) przesyłkę, którą ostatecznie dostarczyły do Kufszynka. W ciągu jednego dnia. Mówiąc inaczej, przesyłka nadana przez Hebiusa 8 listopada (wtorek) dotarła do Kufszynka dnia 9 listopada (środa).

Istotne w tym całym wydarzeniu jest też to, że Hebius jest znawcą twórczości z Doliny Muminków do tego stopnia, że wie , jak nazwano Filifionkę i Bukę po rosyjsku. Małego tego, Hebius nawet wie, których książek z muminkowego cyklu mogę nie mieć niejako podwójnie: po pierwsze fizycznie, po drugie, nie mieć nawet pojęcia, że w ogóle istnieją. Takim właśnie tytułem jest „Książka o Mimbli, Muminku i Małej Mi”*, którą znalazłem w tak bohatersko dostarczonej przez pocztę przesyłce.

Dodatkowym wytłumaczeniem tego cudownego zdarzenia jest to, że nad wszystkim krążyły anioły w osobach (alfabetycznie) Bunia, Cepelii i Regysky’ego, o czym informuje dołączona do książki kartka.

Skutek tego taki: wy będzie musieli postarać się o książkę sami, a ja swój egzemplarz już mogę postawić na półce. 


*Paweł Jasienica: Polska Jagiellonów. Wyd. 7. – Warszawa: Państ. Instytut. Wydawniczy, 1985 s. 83
** Tove Jansson: Co było potem? Książka o Mimbli, Muminku i Małej Mi. Przekład i kaligrafia Ewa Kozyra-Pawlak.  Gdańsk: Wydaw. EneDueRabe, 2011.

Read Full Post »

lodowa4

Lodowa Pani była. Pstryk by Czartogromski

Chciałam ci tylko powiedzieć, że idzie wielki mróz – powiedziała Too-tiki.

-Jeszcze większy? – spytał Muminek. – A jakiej wielkości one bywają?

-Ten jest najniebezpieczniejszy. – Ona przychodzi o zmierzchu, kiedy  niebo robi się zielone, prosto z morza.

-To to jest ona? – spytał Muminek.- Tak, i bardzo piękna – odparła Too-tiki. – Ale jeżeli spojrzysz jej prosto w twarz, zmarzniesz na lód. […] 

W dali, po zamarzniętym morzu, szła Lodowa Pani. Była biała jak stearyna, ale jeśli patrzyło się na nią przez szybę z prawej strony, była czerwona, a widziana przez lewą była jasnozielona. […]

Lodowa Pani stała na skraju trzcin odwrócona do nich plecami; pochyliła się nad śniegiem.

-To wiewiórka – powiedziała Too-tiki. – Zapomniała, że ma siedzieć w domu.

Lodowa Pani pochyliła twarz nad wiewiórką i podrapała ją za uchem. Wiewiórka patrzyła na nią oczarowana, prosto w jej zimnie, niebieskie oczy. Lodowa Pani uśmiechnęła się lekko i poszła dalej.

A na szlaku jej drogi pozostała ta zwariowana wiewiórka, sztywna, zdrętwiała, z nóżkami sterczącymi w powietrzu.*

———–

*Tove Jansson: Zima Muminków. Tł. Irena Szuch-Wyszomirska. Warszawa: Nasza Księgarnia 1970 s. 51-53

Read Full Post »

wigilia

Mamusiu! Zbudź się! – zawołał Muminek przerażony. – Stało się coś strasznego. To się nazywa wigilia.

– Co chcesz przez to powiedzieć? – spytała jego Mama wysuwając pyszczek spod kołdry.

– Nie wiem dokładnie – odpowiedział Muminek. – Ale nic nie jest przygotowane i coś przepadło, i wszyscy biegają jak zwariowani. Może to znowu powódź.

Potrząsnął ostrożnie Panną Migotką i szepnął:

– Nie bój się, ale stało się coś okropnego.

– Spokój – powiedział Tatuś Muminka. – Przede wszystkim spokój.[…]

– Jednak – powiedział Muminek. – jeżeli Wigilia się rozgniewa, to może będziemy mogli ukryć się na werandzie.*

Przechodząc dziś przez miasto, minąłem wiele zabieganych Gaps i ciotek Paszczaka. I jak co roku przychylam się do opinii Muminka, że

Paszczak i Gapsa, i ciotka Paszczaka musieli to wszystko źle zrozumieć.*

Potworności i groza rozgniewanej Wigilii z roku na rok oddziaływają na rodaków mocniej. I ci składają jej ofiary, z których najdramatyczniejsze wydają mi się te z karpi. (Zresztą, karp na marach w galarecie, łypiący okiem ze stołu, to jedno ze straszniejszych wspomnień, jakie zachowałem z dzieciństwa.)

Cytowane opowiadanie czytuję zawsze o tej porze roku. Bowiem jeśli w całym tym zamieszaniu jest jakiś sens, to Jansson opisała to najlepiej.Ale Gapsy i ciotki Paszczaka i tak tego nie przeczytają, bo zwyczajnie nie mają na to czasu.

*Tove Jansson: Choinka. W: Opowiadania z Doliny Muminków. Tł. Irena Szuch-Wyszomirska. Warszawa 1970, s. 199, 212, 214

 

 

Read Full Post »