Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Czesław Miłosz’

Znów wiosna, ach, znów wiosna.

Spadek cen, słońca wzrost,

gwiżdże kos, śpiewa drozd,

trudno wierzyć jest wprost,

że znów idzie przez most

ta radosna, ta miłosna…*

 

Więc gońcie tę chwilę, bo minie,

A hej, a ho, a hej noni no,

Bo miłość tej wiośnie na imię.

Wiosenny czas, weselny był czas,

Gdy ptaków śpiew brzmi – lala, li li li:
To wiosna kochanków tak wita.**

kwiatek1sm
kwiatek2sm

 

I jak tu przejść obojętnie obok tej zaokiennej wiosny?

Dwuwierszyk jest zamiast podpisu pod zdjęciami, bo znów zapomniałem, jak się nazywa to, co tak ładnie zakwitło pod tarasem. Kwiatuszki są nieduże, ale cieszą mnie niezmiennie od lat.

 

*Jeremi Przybora: Spacerek przez Eterek. Warszawa 1957, s. 196

** William Shakespeare: Jak wam się podoba. Akt V, sc. III. W: Czesław Miłosz: Mowa wiązana. Wyd. 2. Olsztyn 1989 s. 35

 

Reklamy

Read Full Post »

Dostałem te wiersze kiedyś na Wigilię, nie pamiętam nawet, co to było, ale chyba „Tryptyk rzymski”. Na pierwszej stronie zaczynał płynąć górski strumyk i płynął, i płynął, i płynął, przez nierówny teren najwidoczniej, bo rytm gubił się co chwila, a wielokropków było więcej niż kropek i przecinków razem wziętych. I płynął strumyk, płynął, a podmiot liryczny wędrował ku jego źródłom i byłem pewny, że źle się domyślam, bo to niemożliwe, żeby ta metafora była tak przewidywalna, i dopiero po piątym pytaniu „gdzie jesteś, źródło?” przestałem mieć nadzieję, że może chodzić o coś więcej niż tylko zestawienie źródła ze Źródłem. „Gdyby to wiersze decydowały o pozycji w hierarchii kościelnej, to Twardowski byłyby prymasem, a Karol Wojtyła w najlepszym wypadku proboszczem” – powiedziałem nieopatrznie przy stole i właśnie wtedy pierwszy raz usłyszałem ten fragment o umywaniu się i o wszystkich tych pijaczkach, pożal się Boże, poetach. Następny raz był – chyba – kiedy jakiś profesor zaproponował wysunięcie kandydatury Jana Pawła II do literackiej Nagrody Nobla, podkreślając przy tym, że zdaniem Miłosza jest to wielka poezja – a ja zauważyłem znad talerza, że Miłosz powiedział raczej, że w „Tryptyku” czytelnik, skupiając się na treści, zapomina o formie, co było wyjątkowo zgrabnym sposobem udzielenia jedynej bezpiecznej odpowiedzi na niewygodne pytanie. *

Książka Piotra Czerskiego „Ojciec odchodzi” to ciekawy portret Polaków i ich zachowań w dniach, gdy na oczach świata umierał polski papież. Nie zamąci ona jednak naukowego obrazu recepcji spuścizny Karola Wojtyły, bo nie ma jej w zbiorach Biblioteki Instytutu Papieża Jana Pawła II. W instytucie jest wszystko jak należy: mają w komplecie hagiografie autorstwa Zuchniewicza, i wystarczy.

*Piotr Czerski: Ojciec odchodzi. Kraków 2006, s. 114-115

 

Read Full Post »