Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Grudzień 2007

Chęć na pewno buchnie do bytu,

marny będzie los pasożytów,

szczaw jak nigdy kraj nam porośnie

i przyrośnie nam w sośnie.

Kwiaty będą szerzyć zapachy,

od ubawów zmęczą się pachy,

a tu wiercąc trafia ktoś w ropę

i podnosi nam stopę.

 

Ach, to nam niesie ten rok!

Ten rok! Ten rok!

Ach to nam niesie ten rok!

Ten zupełnie Nowy Rok!*

 

Chyba pierwszy raz przyjdzie mi nie zgodzić się z Mistrzem Przyborą. Otóż pachy mam już tak zmęczone ubawem, że  wolałbym, aby w 2008 r.nieco odpoczęły. Na co niestety się nie zanosi, choć obsada narodowego kabaretu nieco się zmieniła. Na przykład, wielce prawdopodobne jest, że w przyszłym roku wysoki dostojnik kościelny powie: Ja też byłem plemnikiem!, by w ten sposób wesprzeć kampanię przeciw prezerwatywom, która niechybnie po sprawie in vitro się rozpocznie.

Jakkolwiek się stanie, mam nadzieję, że ten Nowy Rok będzie choć w części tak nowy, jak go reklamują.

*Jeremi Przybora, Jerzy Wasowski: Noworoczny toast 65/66. W:Jeremi Przybora: Piosenki prawie wszystkie. Warszawa 2004, s. 214


Reklamy

Read Full Post »

Fałszywy pozór zmylił cię więc, pani;

Natura jednak działa niemylnie.

Chciałaś dziewicy w przebraniu mężczyzny –

Masz zaś mężczyznę o dziewiczym sercu;

Wierz mi, ze we mnie nie doznasz zawodu.*

Z szekspirowskimi filmami w polskiej telewizji jest problem.Nie wystarczy nadać, trzeba jeszcze przetłumaczyć. Zazwyczaj wygląda to tak, że bierze się pierwszy lepszy przekład – ważne, by był autorstwa tłumacza na tyle dawno nieżyjącego, że nie zgłosi się już po honorarium. Ten ostatni argument jest zwykle tak istotny, że nikt nie kłopocze się jakością powstałego tekstu. Do tego, o ile archaiczne tłumaczenia np. Paszkowskiego mogą się obronić w dobrej aktorskiej interpretacji, czytane przez lektora dają efekt kuriozalny. W trakcie filmu okazuje się, że w zasadzie nie jest ważne, jak grają aktorzy, bo zarówno Hamletem jak i Ofelią jest tenże sam lektor i pozostaje co najwyżej podziwiać kostiumy i dekoracje.

Dlatego warto odnotować, że w niedzielę 30 stycznia Telewizja Polska w programie 1. nadała niemal w samo południe, o godz. 13.00, „Wieczór Trzech Króli” (reż. Trevor Nun) w wersji z napisami! Mam nadzieję, że nie było to skutkiem jakiejś pomyłki i ten zwyczaj utrzyma się, przynajmniej w odniesieniu do klasyki.

Dla uczczenia tego faktu jeden (z wielu możliwych) cytatów z „Wieczoru…”. Czas chyba przydał mu jeszcze dwuznaczności.

*Wieczór Trzech Króli. Akt V sc. I, Sebastian do Oliwii. W: William Shakespeare: Wiele hałasu o nic ; Wieczór Trzech Króli albo co chcecie. Przeł. Stanisław Barańczak.Poznań 1994, s. 317

Read Full Post »

 Jako wielka atrakcja turystyczna zapowiada się Karpacka Troja – skansen archeologiczny w Trzcinicy pod Jasłem. W tym roku rozpoczęto tam rekonstrukcję wielkiego grodu z epoki brązu i wczesnego średniowiecza wzniesionego przez przybyłą na ziemie polskie ludność z Kotliny Karpackiej.

– To będzie jeden z największych i najnowocześniejszych skansenów Europie Środkowo-Wschodniej. […]*

Polska jako taka jest w wielu dziedzinach skansenem Europy.Niedawno przeczytałem w GW (Witold Gadomski: Sprywatyzujmy ten skansen), że Poczta Polska jest skansenem, bo jest nienowoczesna. Ale skoro tak, to chociaż zabytki miejmy nowoczesne.Albo i najnowocześniejsze w Europie. Pal licho, że tylko w Środkowo-Wschodniej.

*Daniel Sukniewicz: Powrót do przeszłości.  Gazeta Wyborcza nr 302(28.12.2007) s. 12.

Read Full Post »

 

– Są nasi! Tato! Nasi są!!

Witia wdrapał się na dach budki ostatniego wagonu niczym na maszt okrętu […]

– Kargule tu są!!!

– Ten bandyta?! […] Aj, Bożenciu, taż znaczy sia, znaleźli my swoje miejsce na ziemi. […]

– Taż Kargul to wróg najgorszy!

– Wróg – skwapliwie przytaknął Kazimierz, jakby to w ogóle nie podlegało jakiejkolwiek dyskusji. – Ale może ktoś rzec, że nie swój wróg?.  […]

– Aj, człowiecze, trzeba ci szukać nowych nieprzyjaciół, jak ty starych znalazł? Taż to by było prosto nie po bożemu!*

————————–

No i proszę! Jestem teraz na jego łasce i niełasce, na to mi przyszło. Ale już wolę swojego wroga od jakiegoś obcego.**

Zapewne można by podjąć wątek potrzeby posiadania wroga i poszukać uzasadnień. Ja jednak ograniczę się jedynie do westchnienia, że potrzeba to chyba niewątpliwa, skoro uwidacznia się w tak różnych przekazach jak „Sami swoi”* i „Berek**

O ile kontekst pierwszego cytatu znany jest powszechnie, kontekst drugiego (jeszcze?) nie: w powieści naturalnym wrogiem pewnej moherówki jest gej mieszkający vis-à-vis. Oboje starannie hodują sobie wroga, czy może raczej własne o nim wyobrażenie. Książka jest między innymi o tym, że czasami walczymy nie tyle z wrogiem, co naszym wyobrażeniem o nim.

*Andrzej Mularczyk: Sami swoi. 1.Katowice 1993, s. 53-56

** Marcin Szczygielski: Berek.Michałów-Grabina 2007, s. 234

O potencjalnych pożytkach z „Berka” było też tutaj >>>>

Read Full Post »

wigilia

Mamusiu! Zbudź się! – zawołał Muminek przerażony. – Stało się coś strasznego. To się nazywa wigilia.

– Co chcesz przez to powiedzieć? – spytała jego Mama wysuwając pyszczek spod kołdry.

– Nie wiem dokładnie – odpowiedział Muminek. – Ale nic nie jest przygotowane i coś przepadło, i wszyscy biegają jak zwariowani. Może to znowu powódź.

Potrząsnął ostrożnie Panną Migotką i szepnął:

– Nie bój się, ale stało się coś okropnego.

– Spokój – powiedział Tatuś Muminka. – Przede wszystkim spokój.[…]

– Jednak – powiedział Muminek. – jeżeli Wigilia się rozgniewa, to może będziemy mogli ukryć się na werandzie.*

Przechodząc dziś przez miasto, minąłem wiele zabieganych Gaps i ciotek Paszczaka. I jak co roku przychylam się do opinii Muminka, że

Paszczak i Gapsa, i ciotka Paszczaka musieli to wszystko źle zrozumieć.*

Potworności i groza rozgniewanej Wigilii z roku na rok oddziaływają na rodaków mocniej. I ci składają jej ofiary, z których najdramatyczniejsze wydają mi się te z karpi. (Zresztą, karp na marach w galarecie, łypiący okiem ze stołu, to jedno ze straszniejszych wspomnień, jakie zachowałem z dzieciństwa.)

Cytowane opowiadanie czytuję zawsze o tej porze roku. Bowiem jeśli w całym tym zamieszaniu jest jakiś sens, to Jansson opisała to najlepiej.Ale Gapsy i ciotki Paszczaka i tak tego nie przeczytają, bo zwyczajnie nie mają na to czasu.

*Tove Jansson: Choinka. W: Opowiadania z Doliny Muminków. Tł. Irena Szuch-Wyszomirska. Warszawa 1970, s. 199, 212, 214

 

 

Read Full Post »

ksiegi

Upływa sporo lat, zanim odkrywamy najważniejsze pożytki z posiadania znacznej liczby książek, w tym dużego formatu i w solidnych oprawach z płótna, skóry oraz tworzyw sztucznych. Stanowią bowiem one praktyczny materiał do tworzenia potrzebnych w codziennym bytowaniu sprzętów, takich jak stół do spożywania posiłków, taboret lub tapczan.. Odpowiednio układane pozwalają składać z siebie prawie nieskończoną rozmaitość fantazyjnych mebli. Na zgrabnym filarze z książek poświęconych zdobyczom archeologii, z uwagi na ich duży format, stoi właśnie nasza maszyna do pisania, dzięki której możemy komunikować ludziom, do jakich wrednych poglądów dochodzi cywilizacja krasnoludków, których przedstawiciele tak nieoczekiwanie wtargnęli do naszego domu, burząc te artykuły wiary we wspaniałość człowieka, jakie się jeszcze w nas ostają po nazbyt obfitej lekturze. […]

Termometr wskazuje pięćdziesiąt dwa stopnie w słońcu. […] Ubrani jedynie w białe bawełniane kąpielówki leżymy na dziesiątkach płasko ułożonych książek, stanowiących nasz twardy tapczan. […]

Do terminu przyjazdu panny Nu-Nu brakuje doby i czas ten wypełniamy szaleńczą pracą. Nu-Nu jest bowiem fanatyczną wielbicielką czystości, ładu i porządku. […]

Porządkując księgozbiór, dobieramy sześćset książek, z których układamy nowy tapczan. Są to wyłącznie książki o miłości. Wśród nich Dzieje Tristana i Izoldy, Romeo i Julia, ozdobne wydanie Les Liaisons Dangereuses Choderlos de Laclos w oryginale, poezje wielu narodów, szczególnie arabskie, oraz Roberta  Brunsa. […] Oczywiście te poważne dzieła mieszamy z bardziej erotycznymi w rodzaju Dekamerona, książeczek Pietra Aretino, Kochanka Lady Chatterley Lawrensa, trzech powieści markiza de Sade i dwóch Sacher Masocha. […] Powstaje w ten sposób wielostronne łoże do miłości […].*

 

No i co? Ułożycie taki tapczan z pedeefów i e-booków? A przecież polepsza się nam na lepsze, więc komu opisany tapczan się nie podoba, może już układać leżaneczkę z „Berka”, „66 moich miłości” i Niagary podobnych tytułów, które się nam w tym roku wysypały. A lampkę nocną proponuję umocować na „Elementarzu…” Biedronia.**


*Anatol Ulman: Potworne poglądy cynicznych krasnoludków. Warszawa 1985, s. 11, 52, 128-129
** Robert Biedroń: Tęczowy elementarz. Marcin Szczygielski: Berek. Bartosz Żurawiecki: Ja, czyli 66 moich miłości

 

 

Read Full Post »

maryla

Odblokowali Rosjanie nasze mięso dzisiaj. I ja jako forpoczta.

Tak oto Maryla Rodowicz skomentowała ostatnie wydarzenia w stosunkach polsko-rosyjskich.

Uwielbiam, gdy wielcy artyści mają poczucie humoru, i to na własny temat. Dla mniej zorientowanych: 15 grudnia Maryla z zespołem wystąpiła z recitalem w Moskwie, w Hali Olimpijskiej.

(Tamtejszy fan tak na gorąco ocenił występ: A muszę stwierdzić, kochani, że choć tradycyjnie już Marylka w Ro była high-klasa, tym razem to przekroczyła wszelkie najsmielsze nasze oczekiwania.)

Read Full Post »

Older Posts »